Spis treści


2. Odrębną kwestią jest, iż zgodnie z Zasadą 6 Wytycznych inwestycje powinny być „opłacalne ekonomicznie przy braku przydziału bezpłatnych uprawnień do emisji na mocy art. 10c dyrektywy 2003/87/WE po zakończeniu przejściowego przydzielania tych uprawnień”, z wyjątkiem konkretnych, uprzednio określonych nowych technologii znajdujących się na etapie demonstracji i wymienionych w załączniku III do Wytycznych.

Wymóg ten (nie wynikający bezpośrednio z dyrektywy) potencjalnie może stanowić poważne zagrożenie. Jest znaną okolicznością, iż opłacalność zależy od przyjętych dla danego projektu założeń ekonomicznych i zmieniając zestaw podstawionych do wzoru przesłanek wyjściowych można otrzymać odmienne wyniki. W obecnej niepewnej i zmiennej rzeczywistości gospodarczej nawet renomowani analitycy różnią się co do kierunków prognoz gospodarczych – czasem nawet dość znacznie. Nie należy pomijać także kwestii, iż, jak zgodnie podnoszą teoretycy, prowadzenie działalności gospodarczej immanentnie związane jest z ponoszeniem ryzyka biznesowego – w większym lub mniejszym stopniu (zależnie od przyjętej strategii).


Wszystko to prowadzi do wniosku, iż uzależnienie tak istotnej kwestii jak derogacja od tak płynnego parametru jak analiza ekonomicznej opłacalności jest związane z istotnym ryzykiem ugrzęźnięcia w długotrwałych i uciążliwych sporach z Komisją Europejską, których przedmiotem będzie roztrząsanie indeksów i parametrów finansowych, uznanych przez każdą ze stron za optymalne a niekoniecznie objętych wspólnym consensusem. Strona zamierzająca skorzystać z derogacji jest tu na słabszej pozycji bowiem znaczna cześć jej argumentów staje się narażona na ryzyko podważenia a rozstrzygnięcie sporu staje się zależne od ocen ekspertów. Biorąc pod uwagę, iż wskazany wymóg „ekonomicznej opłacalności” nie wynika expressis verbis z dyrektywy, otwarcie przez Komisję tego pola potencjalnego sporu jest dodatkowym znacznym ryzykiem dla podmiotów zamierzających skorzystać z derogacji.


3. Wspomniane powyżej zasady 4 i 5 nie mają na szczęście bezwzględnego charakteru. Jak wskazano w punkcie 24 Wytycznych inwestycje określone w planie krajowym powinny „w miarę możliwości” być zgodne z tymi zasadami. Jeżeli natomiast dla danej inwestycji nie można zapewnić zgodności ze wszystkimi zasadami, przedmiotowe państwo członkowskie powinno przedstawić szczegółowe wyjaśnienie. Inwestycje takie nie powinny jednak stać w sprzeczności z tymi zasadami ani z ich celami. Inwestycje nie mogą również stać w sprzeczności z celami Traktatów lub innych stosownych aktów prawnych Unii.


Troszeczkę przeraża stopień nagromadzenia klauzul generalnych w przytoczonych zapisach. Wytyczne wydano zapewne w celu uzyskania większej jasności i przejrzystości procesu – jednakże bardzo dyskusyjne staje się, czy ten cel został osiągnięty. Nie ulega wątpliwości, iż cała ta płynność i uznaniowość uderza bezpośrednio w stronę, która potencjalnie mogłaby skorzystać z nieodpłatnych alokacji uprawnień. Tzw. „haczyki” umieszczono w każdej frazie:


a) inwestycje określone w planie krajowym powinny „w miarę możliwości” być zgodne z  zasadami wskazanymi w Wytycznych – można to skitować znanym powiedzeniem, iż co do zasady możliwe jest wszystko, pytanie tylko, ile to będzie kosztować; może warto zadać Komisji Europejskiej także pytanie, jaki założyła ona a priori dla gospodarek krajów członkowskich maksymalny koszt wdrożenia pakietu klimatycznego,


b) wyjaśnienie ewentualnej niezgodności z zasadami ma być „szczegółowe” – zawsze można uznać przedłożone informacje za „nie dość szczegółowe”,


c) „inwestycje nie powinny jednak stać w sprzeczności z tymi zasadami ani z ich celami” – czy coś stoi w sprzeczności, czy tylko stanowi nieznaczną z punktu widzenia ogólnych kierunków procesu rozbieżność, jest nader pojemnym polem do długotrwałych i skomplikowanych rozważań,


d) „inwestycje nie mogą również stać w sprzeczności z celami Traktatów lub innych stosownych aktów prawnych Unii” – no tutaj to już otwiera się niezmierzone pole do potencjalnych poszukiwań argumentów, aby ci, którzy tak się cieszyli z tego, że w grudniu 2008 ktoś coś im dał, zostali teraz z niczym.


Tak naprawdę, to można Komisję zrozumieć. Jeżeli intencją jest maksymalne forsowanie kosztownych technologii energii odnawialnej, to drogie uprawnienia do emisji są tu kluczowe z punktu widzenia integralności i efektywności systemu. Duży napływ na rynek uprawnień alokowanych nieodpłatnie może obniżać ceny uprawnień oraz zaburzać konkurencję, stąd dążenie do maksymalnego ograniczenia tego napływu. Dodatkowo, jak wiadomo, elektroenergetyka jest traktowana szczególnie, gdyż jest to jedyny sektor objęty EU ETS, w którym zasadą od 2013 r. będą aukcje uprawnień do emisji a nie nieodpłatna alokacja (art. 10c dyrektywy 2003/87 jest tu wyjątkiem).


W kolejnych częściach przejdę do jeszcze ciekawszych zagadnień, które powinny poważnie zastanowić wszystkich, którzy twierdzą, że z derogacją “nie ma problemu”. Najlepsze jeszcze przed nami!