Kancelaria Głowacki
Czy na aukcjach EUA da się zrobić „złoty interes”
czwartek, 22 lipca 2010 20:22


Legislatorzy Komisji Europejskiej dołożyli wszelkich starań, aby wpływ aukcji na rynek wtórny był jak najmniejszy. Przejawia się to w następujących uregulowaniach nowego projektu rozporządzenia o auctioningu uprawnień do emisji CO2:

 

1. Aukcje będą dość częste - co najmniej jedna w tygodniu (z wyjątkiem dla EUAA – dot. lotnictwa) co spowoduje zmniejszenie ilości EUA dostępnych na każdej z nich,

 

2. Jedynym środkiem dostępnym w razie niewywiązania się platformy aukcyjnej ze zobowiązania dostarczenia zwycięskim oferentom uprawnień do emisji będzie możliwość otrzymania EUA w opóźnionym terminie. Nie przewidziano tych wszystkich mechanizmów typu „event of default” występujących w standardach umownych zwyczajowych na rynku - ale tylko w razie niewykonania zobowiązania przez platformę aukcyjną, bowiem uczestnicy aukcji będą zapewne składać zabezpieczenie zwyczajowo stosowane na rynkach regulowanych.

Aktualnie projekt rozporządzenia o auctioningu został przyjęty przez Komisję Europejską, pozytywnie zaopiniowany przez Komitet ds. Zmian Klimatu i przesłany do Parlamentu Europejskiego oraz Rady w celu tzw. sprawdzenia. W przypadku braku sprzeciwu ww. organów (na co mają one trzy miesiące) rozporządzenie zostanie wydane przez Komisję i rozpocznie się procedura przetargowa na zakup platformy aukcyjnej.

3. Jak otwarcie przyznaje się w preambule do projektu rozporządzenia o auctioningu zakłada się, iż cena rozliczeniowa ustalona na aukcji będzie maksymalnie zbliżona do ceny rynku wtórnego, w razie znacznych różnic przewiduje się unieważnienie aukcji.

 

Dodatkowo w przypadku gdy nie wszystkie oferty zawierające cenę zgodną z ceną rozliczeniową aukcji będą mogły być wybrane (ze względu na ograniczony wolumen) wybór ofert spośród ww. będzie dokonywany losowo. Tak więc nawet w przypadku najdokładniejszych i najstaranniejszych kalkulacji cenowych zwycięski oferent nie będzie miał gwarancji nabycia uprawnień na aukcji.

 

Czy zatem udział w przyszłych aukcjach uprawnień do emisji CO2 może być sposobem na jakiś „złoty interes”? Chyba nie – przy uwarunkowaniach jw. wydaje się, iż różnice ceny ustalonej na aukcji w stosunku do ceny rynku wtórnego (o ile jakieś wystąpią) będą niewielkie a godziwy zysk mogłyby zapewnić bardzo duże wolumeny (które jednak przy dużej częstotliwości aukcji będą ograniczone). Dodatkowe ryzyko dla uczestników aukcji będzie powodować brak przewidzenia w projekcie rozporządzenia możliwości podnoszenia  roszczeń do platformy aukcyjnej z tytułu opóźnionej dostawy EUA.

Tym niemniej warto tematem się zainteresować i zapewnić sobie dostęp do przyszłej platformy aukcyjnej. Wydaje się, iż aukcje mają w zamierzeniu legislatorów zapewnić stały, stabilny dopływ EUA na rynek wtórny, przy jak najmniejszym zaburzeniu funkcjonowania tego rynku. Tym samym, mimo powyższych mankamentów, będą przyczyniać się do zwiększenia płynności rynku (której dzisiaj czasem brakuje).


Największym rozczarowaniem dla przemysłu a szczególnie energetyki jest jednak, iż obecny projekt nadal nie określa wolumenów ani terminów tzw. „wczesnych aukcji” tj. dotyczących EUA trzeciego okresu rozliczeniowego, sprzedawanych w ramach kontraktów forward i futures już w latach 2011 i 2012. Dane te mają być ustalone dopiero po ostatecznym przyjęciu rozporządzenia.

 

Szukaj

Copyright © 2009 - 2018 Michał Głowacki. Wszelkie prawa zastrzeżone. Korzystanie z Portalu podlega Regulaminowi.