Intencją podmiotowego ograniczenia systemu handlu uprawnieniami do emisji dwutlenku siarki (SO2) i tlenków azotu (NOx) tylko do dużych źródeł spalania był zapewne zamiar ograniczenia potencjalnej spekulacji.


Zastanówmy się jednak, czy zapisy przedłożonego projektu ustawy o systemie bilansowania i rozliczania wielkości emisji dwutlenku siarki (SO2) i tlenków azotu (NOx) dla dużych źródeł spalania (projekt z dnia 17.07.2009 r.) zapewniają osiągnięcie tego celu.


Rozważmy także, jakie mogą być skutki wprowadzenia rynku w tak kadłubowym kształcie (patrz: płynność rynku i tym podobne „drobiazgi”).


Jak wskazywaliśmy w innych publikacjach Portalu Ochrona Klimatu zgodnie z art. 14 ust. 1 projektu ustawy o systemie bilansowania i rozliczania wielkości emisji dwutlenku siarki (SO2) i tlenków azotu (NOx) dla dużych źródeł spalania (projekt z dnia 17.07.2009 r.): „Umowy sprzedaży uprawnień do emisji mogą być zawierane wyłącznie pomiędzy operatorami dużych źródeł spalania.”


Pomijając sygnalizowane wcześniej w Portalu kwestie wadliwej redakcji wskazanego przepisu spróbujmy chociażby pobieżnie rozważyć  jego wpływ na kształt i efektywność rynku.


Zamierzonym skutkiem wymienionego wyżej przepisu (o ile zostanie przyjęty w ostatecznym brzmieniu przyszłej ustawy) będzie ograniczenie przyszłego rynku uprawnień do emisji SO2 i NOx wyłącznie do podmiotów podlegających systemowi, tzn. zobowiązanych do umorzenia uprawnień na pokrycie własnych emisji.


W rezultacie inni potencjalni uczestnicy takiego rynku (porównując z rynkiem uprawnień do emisji CO2 – banki, instytucje finansowe, brokerzy, firmy obrotu) zostaną z niego usunięci.


Jeżeli intencją było zmniejszenie zagrożenia spekulacji na rynku, to jest obawa, czy „nie wylano dziecka z kąpielą” a poza tym, czy wskazany mechanizm będzie efektywny. Nie wzięto chyba pod uwagę, iż operatorzy dużych źródeł spalania będą mogli uczestniczyć w rynku co prawda w imieniu własnym (aby spełnić wymogi podmiotowe systemu), lecz na rachunek instytucji finansowych (czyli np. z obowiązkiem rozliczenia wobec banków wyniku finansowego z transakcji zakupu sprzedaży uprawnień). Takie produkty finansowe zapewne się pojawią na rynku po ewentualnym wdrożeniu projektu ustawy w dotychczasowym kształcie.


Ponadto wskazane podmiotowe ograniczenie handlu SO2 i NOx działa wyłącznie na rynku rzeczywistym a wskazane banki, mimo wprowadzenia powyższych zakazów, będą mogły uczestniczyć w rynku terminowym, gdzie transakcje mogą być przecież rozliczane finansowo (bez fizycznej dostawy).


Tak więc przewidziany w projekcie ustawy sposób osiągnięcia celu ograniczenia potencjalnej spekulacji wydaje się dyskusyjny.


Jeżeli korzyści z „kadłubowego” modelu rynku SO2 i NOx są tak dyskusyjne, ustalmy co tracimy.


Rola instytucji finansowych, banków, brokerów i firm obrotu w zapewnianiu płynności rynku raczej nie jest kwestionowana. To właśnie te instytucje zapewniają na ogół na rynkach codzienną wycenę rynkową towaru poprzez codzienne składanie ofert zakupu i sprzedaży uprawnień.


Można mieć wątpliwości, czy rzeczywisty rynek uprawnień do emisji SO2 i NOx w ogóle powstanie zważywszy na zagrożenie braku płynności oraz realnego odniesienia cenowego (indeksów cenowych). Kalkulacje cenowe w przyszłych transakcjach sprzedaży uprawnień mogą być więc znacznie utrudnione.


Przewidując, iż uczestnikami rynku mogą być wyłącznie operatorzy dużych źródeł spalania, z góry godzimy się też przecież na brak dla wskazanych uprawnień indeksów giełdowych i obrotu giełdowego. Także giełda nie będzie bowiem mogła wystąpić jako uczestnik rynku i dostarczyciel indeksu cenowego.


Na przyszłym kadłubowym rynku handlu uprawnieniami do emisji SO2 i NOx nie będzie także produktów finansowych pozwalających na zarządzanie ryzykiem zmienności cen uprawnień (tzw. hedging). Znacznie trudniejsze będzie zatem planowanie kosztowe i inwestycyjne.


Tak więc taki „kadłubowy” rynek będzie mniej płynny, mniej efektywny, bardziej podatny na wahania cenowe, wreszcie bardziej kosztowny. Ogólne koszty funkcjonowania systemu mogą być zatem większe.


Wracając do zaawizowanego celu zabezpieczenia rynku przed spekulacją – jest to trudne. Wystarczy wskazać, iż także w zakresie wspólnotowego rynku handlu uprawnieniami do emisji CO2 (EU ETS) zapobieżenie spekulacji jest przedmiotem stałej troski Komisji Europejskiej – przy nieporównywalnej przecież skali rynków wspólnotowego CO2 i krajowego SO2 i NOx. W systemie muszą być przewidziane w tym zakresie efektywne mechanizmy – przy czym, jak widać, istnieje wątpliwość, czy ograniczenie podmiotowe rynku spełni pokładane w tym rozwiązaniu nadzieje. Przyjmując jednak model rynku „kadłubowego” na pewno  należy wziąć pod uwagę oczywiste konsekwencje takiego kształtu rynku – pokrótce wskazane powyżej.


Te konsekwencje mogą być także mniej oczywiste a czasami zaskakujące – np. gdy operator dużego źródła spalania zamierzałby ustanowić zabezpieczenie na uprawnieniach do emisji SO2 i NOx na poczet uzyskania finansowania np. inwestycji ekologicznych. Ograniczony podmiotowo kształt rynku może tu stanowić poważną przeszkodę dla takich zabezpieczeń a na pewno wpłynie na wycenę zabezpieczenia.


Szkoda, że intencji takiego ograniczonego podmiotowo modelu rynku musimy się domyślać – bowiem uzasadnienie projektu ustawy w żaden sposób ich nie wyjaśnia.

 


-------------------------------

 

 

Jeszcze o modelu „kadłubowego” rynku handlu emisjami dwutlenku siarki (SO2) i tlenków azotu (NOx) dla dużych źródeł spalania

Copyright © by Michał Głowacki 2009

www.ochronaklimatu.com